Budapeszt fotograficznie (sierpień 2016)

W Budapeszcie odkryłam swojego wewnętrznego japońskiego turystę. To miasto jest po prostu śliczne! Zwiedziliśmy naprawdę spory jego fragment i nie zauważyłam ani jednego brzydkiego miejsca, a z wzgórza o wysokości 235 m n.p.m widać całkiem sporo. Czy w Budapeszcie w ogóle istnieją bloki? Nawet szklany Hilton na starówce miał swój urok – odbijała się w nim bowiem Baszta Rybacka…

Bajkowy efekt znikał na ulicy, przy której mieścił się nasz hostel, na której znaleźliśmy chyba z pięć sex shopów i trzy rozbierane kluby w ciągu 5 minut – ale wciąż mieściły się one w bardzo ładnych kamienicach! Sam hostel wspominam bardzo dobrze. Czysto, cicho i w dobrym punkcie – wystarczy mieć bilet okresowy, a trafi się stamtąd wszędzie, czy to metrem, czy też tramwajem. A propos: miasto, w którym tramwaje i autobusy w godzinach szczytu jeżdżą co trzy minuty, a w godzinach wieczornych co dziesięć, zasługuje na uznanie. Korki zaobserwowaliśmy wyłącznie na mostach. W Budapeszcie śmiało można się przemieszczać komunikacją miejską i bardzo do tego zachęcam. Inaczej skończycie tak, jak my – z zakwasami na kolejny tydzień 😀

Więcej zdjęć po kliknięciu: Czytaj dalej. Obiecuję, że warto! 🙂

Warto wiedzieć o następujących środkach komunikacji:

  • autobus E200, który łączy lotnisko z linią metra M3,
  • samo metro – 4 linie,
  • autobus 16, łączący stronę Pesztu ze starówką i jedzie przez zabytkowy Most Łańcuchowy,
  • tramwaj 2, jeżdżący wzdłuż Dunaju po stronie Pesztu,
  • tramwaj 19, który jeździ po stronie Budy.

Co do jedzenia, niestety moja dieta bezglutenowa narzucała dość ostre ograniczenia. Na szczęście restauracja Drop, która znajduje się na tyłach Opery i burgerownia w okolicach Akademii Muzycznej uratowały mnie od żywienia się frytkami z KFC. (Skarbie, dzięki, że je znalazłeś <3). W ofercie restauracji znalazł się nawet tradycyjny gulasz i tokaj, więc nie straciliśmy wielu wrażeń kulinarnych. Trzeba też przyznać, że bezglutenowe jedzenie w Budapeszcie nie jest wcale droższe, niż zwykłe. Dzięki temu mogliśmy wydać dwa razy tyle w kawiarni Gerbeaud. Na usprawiedliwienie naszej rozrzutności mogę powiedzieć tylko tyle: została ona założona w 1856 roku i chciałam ją zobaczyć. Na szczęście serwowane tam desery są naprawdę dobrej jakości. Po raz pierwszy w życiu spróbowałam prawdziwej, ręcznie ubijanej bitej śmietany. Można więc powiedzieć, że były to pieniądze dobrze wydane.

(Użyteczna informacja na temat jedzenia z Facebooka: We recommand Oktogon bistro on Terez krt 23. You eat as much as u want. 1200 per person. Brzmi dobrze!)

Co do reszty… niech przemówią zdjęcia! 🙂

W tej galerii zamieściłam linki do zestawów zdjęć uchwyconych przeze mnie obiektów. Ciężko było wybrać najlepsze zdjęcia z ponad 600, ale zrobiłam wszystko, co w mojej mocy.

Mam nadzieję, że kiedyś będę mieć jeszcze okazję zobaczyć te fragmenty Budapesztu, do których nie udało nam się trafić…a ich lista jest dość spora.

  • Dom Terroru.
  • Muzeum Literatury
  • Muzeum Rzemiosła Artystycznego (które się mieści zaledwie kilka kroków od naszego hostelu…nieważne).
  • Kąpieliska! Ale tym razem od wewnątrz 🙂
  • Wyspa św. Małgorzaty.
  • Wiele innych, o których dowiedziałam się już po wyjeździe.

Musze jednak przyznać, że nie przeszkadza mi myśl o niezwiedzonych miejscach. Przynajmniej mam pretekst, by do Budapesztu wrócić. 🙂

Reklamy

One thought on “Budapeszt fotograficznie (sierpień 2016)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s