O pisaniu prac magisterskich i innych tego typu

Wpis ten dedykuję moim znajomych, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki na drodze edukacji wyższej, w szczególności Sylwii i Jo (powodzenia na japonistyce, kwiatku!).

Za osiem dni czeka mnie dość szczególne wydarzenie – obrona pracy magisterskiej. Zwieńczenie pięciu lat życia w Polsce i jednego w Japonii. Koniec pewnej epoki w życiu. Tak by się przynajmniej wydawało, prawda?

Szczerze mówiąc, niezbyt. Póki co, nie łapie mnie sentymentalizm, nie oczekuję też jakiejś wielkiej zmiany w moim życiu. Poza tym, że boję się zbłaźnić na obronie, w mojej głowie gości przede wszystkim ulga.

Obrona oznacza bowiem koniec pisania pracy magisterskiej.

Półtora roku. Tyle czasu minęło od wyboru tematu do dnia dzisiejszego, w którym (mam nadzieję) wydrukuję wreszcie te ciężko wypocone 98 stron. Niektóre momenty spędzone z nią były miłe. Inne – niemalże traumatyczne. Ostatnio się zastanawiam – czy mogłam sobie oszczędzić cierpień? Tego nie wiem, ale pisanie zawsze jest trudnym procesem, dlatego zdecydowałam się na przekazanie kilku spostrzeżeń. Może ułatwią one sprawę tym, którzy mają to jeszcze przed sobą. Co do znajomych, którzy szczęśliwie przeszli to wcześniej – ciekawa jestem, czy tylko ja tak chorowałam w trakcie pisania? Czekam na wasze komentarze i wspomnienia. 🙂

To te miłe chwile przy pisaniu 🙂

Jak to się robi?

Na grupie mojego kierunku zadano ostatnio pytanie: „Jak się analizuje dzieło?”. Analiza dzieła potrzebna była do jakiegoś proseminarium, czy eseju, już nie pamiętam. Pytanie to utkwiło mi jednak w pamięci, no bo faktycznie: jak to się robi? Ja uczyłam się tego po omacku, pisząc licencjat, jakieś mikroeseje, wreszcie – niesławną magisterkę. Nieraz bywało tak, że dopiero po przyniesieniu wstępnych efektów pracy dowiadywałam się „Nie tak to się robi, zrób jeszcze raz”. Najczęściej ujęte w nieco milszej formie, na szczęście dla mojej dumy 🙂

Moja odpowiedź na pytanie o analizę dzieła, po uwzględnieniu wszystkich doświadczeń moich i moich znajomych, wyglądała następująco:

  1. Znajdź dzieło i je opisz.
  2. Znajdź jakąś fajną teorię, która mniej lub bardziej pasuje do tego dzieła i je opisz.
  3. Spojrzyj na dzieło „przez soczewkę” teorii i je opisz.
  4. Wyciągnij wnioski i je opisz.

Formuła ta zdaje się pasować do każdej większej pracy pisemnej, na jaką można się natknąć w ramach studiów. Zamiast „dzieła”można wstawić zjawisko społeczne, wydarzenie historyczne, wynalazek, zjawisko przyrodnicze, zależność matematyczną (chyba?)… Prawie wszystko. Jeśli zaś chodzi o teorie – nauki humanistyczne opierają się na nich. Nie każdy student je lubi (większość ich nie znosi, przynajmniej u mnie na kierunku – czułam się przez to nieco dziwnie), ale warto je znać, chociaż pokrótce, i umieć je zastosować w odpowiedniej chwili. Opisy bowiem nie są uznawane za zbyt naukowe. Jak to mówiła mi promotorka „opis fabuły miliona komiksów miło się czyta, ale co z tego? Nic z nich nie wynika”. A z każdej pracy pisemnej na studiach, przynajmniej w teorii, powinno coś wynikać.

Nie jestem pewna, na ile adekwatne jest to w naukach ścisłych, ale podejrzewam, że prace pisemne rządzą się podobnymi prawami. Poprawcie mnie, jeśli się mylę!

Tak to sie zaczynało, 77 tygodni temu…

Kolejnym trudnym momentem jest wybór tematu. W przypadku dłuższych prac jest to niezwykle ważna kwestia – z tym tematem spędza się potem całkiem sporo czasu! Wydaje się oczywiste zatem, że powinno się wybrać coś, co nas zainteresuje, dzięki czemu czas z nim spędzony będzie w miarę przyjemny. Prawda?

Hmmm… nie do końca.

To już są moje całkowicie prywatne odczucia, ale nie zalecam wybierania na temat pracy pasji swojego życia. Lepszy będzie temat ciekawy, ale nie za bardzo. Taki, żeby chciało sie o nim czytać i go badać, lecz nie taki, od którego zależy twoje życie.

Zawsze bowiem nastąpi ten moment, w którym znienawidzisz pisanie, będziesz chciał to wszystko pier… rzucić w diabły i zapomnieć jak najszybciej o całym tym koszmarze. Godziny, wręcz dziesiątki godzin spędzonych na:
a) czytaniu,
b)pisaniu,
c) rozmyślaniu „jak zacząć pisać”*,
d)formułowaniu zdań i kasowaniu ich, gdyż brzmią głupio,
e) dodawaniu przypisów, ilustracji i bibliografii**
zawsze prędzej czy później kończą się przeciążeniem. A szkoda by było znienawidzić swoją pasję życiowa, prawda?

*Jak zacząć pisać? Byle jak. Po prostu trzeba usiąść i zacząć stukać w klawisze. Nawet, jeśli się zdaje, że to nie ma sensu. Po pewnym czasie człowiek się rozgrzewa, a błędy z fazy początkowej  najgorszym wypadku poprawi promotor. Nie wolno też odpuszczać. Każdy dzień przerwy od pisania oznacza większe trudności przy powrocie.

**Bardzo uciążliwe i żmudne zajęcia, których nie radzę jednak odkładać na później. Lepiej wpisać przypis od razu, niż trzy miesiące później zastanawiać się „cholera, na której stronie był ten cytat?” i żałować, że w papierowych wydaniach nie ma opcji ctr+f.

Na szczęście te momenty przeciążenia się kończą, ale i tak przygotuj się na to, że twój temat będzie cię ścigał. Moja praca nosi tytuł „Alicja w Krainie Czarów jako motyw popkultury japońskiej”. Po półtora roku mam (mylne)*** wrażenie, że znam ten temat na wylot. Rozpoznaję każdą, nawet mało oczywistą aluzję i cytat w filmach, książkach, obrazach i grach, które nie powinny mieć z moja pracą nic wspólnego. Miałam wręcz wrażenie, że Alicja mnie prześladuje – a fakt, że niektórzy znajomi radośnie wysyłali mi każdą ciekawostkę na temat tej powieści, jaka udało im się znaleźć, nie pomagał. (Tak, Kamil, patrzę się na ciebie).

***Takich tematów się nie da wyczerpać, ale powiedzmy, że wyciągnęłam z niego tyle, ile byłam w stanie zrobić przez 18 miesięcy ciężkich rozkmin.

Stephen King stwierdził kiedyś w jakimś posłowiu, że akt pisania przypomina opętanie. Nie sądzę, by miał w tym momencie na myśli prace magisterskie, ale nawet w takim przypadku jest to bardzo prawdziwe stwierdzenie. Co więcej, pisanie często wypuszcza nieoczekiwane gałęzie. Nagle się okazuje, że jest jeszcze jedna książka, którą powinno się przeczytać, jeszcze jeden film, o którym warto wspomnieć, jeszcze jeden niuans, na który nie zwróciło się uwagi. Czasem warto podążyć za takim nowym odkryciem (jak za Białym Królikiem, ha ha ha) ale czasem trzeba umieć powiedzieć „Stop. Tam nie jestem w stanie pójść. Zostawię tylko drogowskaz dla tych, których to zainteresuje”. Dygresje w pracach naukowych nie zawsze się dobrze sprawdzają, a poza tym… terminy gonią.

Zaraz wszyscy czytający tę notkę dojdą do wniosku „O nie, pisanie prac jest takie trudne! Na pewno nie dam rady!” 😀 Od razu zaznaczam – nie o to mi chodzi. Tak, pisanie jest trudne. Tak, większość moich znajomych miała momenty absolutnego obrzydzenia do tej czynności. Tak, myśl o pisaniu będzie ci towarzyszyć przez cały czas, niezależnie od tego, czy piszesz, czy jesteś na imprezie, czy też oglądasz zwierzątka w Internecie. Sam musisz zdecydować, czy chce ci się to wszystko przechodzić. Ja tylko chcę powiedzieć, że skoro ja przez to jakoś przeszłam, podobnie jak wielu moich znajomych, to jest to możliwe i może nawet dać pewną satysfakcję. Na pewno poszerza to wiedzę z wybranej dziedziny, a także z kilku okolicznych. Co do mnie, pewnie odczuję satysfakcję… jak już wreszcie wypocznę.

PS. Właśnie dostałam maila od promotorki, że wciąż mam masę literówek, nad którymi trzeba zapanować, plus powinnam załatwić obiegówkę z bibliotek, zdjęcia do dyplomu i inne rzeczy, o których zupełnie zapomniałam.

Jeszcze tylko osiem dni.

Dam radę. Ale najpierw pooglądam zwierzątka w Internecie.

Reklamy

One thought on “O pisaniu prac magisterskich i innych tego typu

  1. Miśka pisze:

    Żaden temat, czy to związany z hobby czy zupełnie od czapy, nie jest dobry na pracę magisterską bo i tak go w końcu znienawidzisz. Polecam wybrać coś lekkiego, coś do czego jest łatwy dostęp i nie trzeba się mordować nad tym. Mnie się nie udało. xD Może ktoś nie weźmie ze mnie przykładu. ^^

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s